RSS
 

Umieram…

30 lis

Dziś zaproponowałam  by kupił sobie łóżko bo to bez sensu by na dłuższą metę spał na kanapie. W sumie nie wiem co tak naprawdę myślałam. Może miałam cichą nadzieję że jednak powie że woli kanapę, nie wiem. Wiem tyle że byłam w poważnym szoku gdy jednak pojechał i kupił to łóżko sobie. Teraz już wiem że on tak naprawdę też się poddał. Że nie będzie walczył. Że przyją to takim jakim jest. Poprostu dostosowuje się do sytuacji. Myślałam że będzie próbował. Przejawial Chęci by to co jest zmienić. Albo trochę się starał. Niestety jego kupno łóżka potwierdziło tylko tyle że on też się z tego wycofuje. Kurczę nie wiem co ja sobie myślałam gdy wypalilam do niego ż tym łóżkiem i ż tym by to było bez sensu by kolejne miesiące spędzał na kanapie. Było trzeba się zamknąć. Rada na przyszłość. Jak coś mówić- przemysł to dwa dni. Niestety wziął to do siebie i kupił to pieprzone łóżko które potwierdziło to na co jeszcze gotowa nie byłam. Boję się przyszłości, boję się tego co będzie jutro, za tydzień i jeszcze później. Ż jednej strony wiem że nie jestem w stanie mu wybaczyć wiem że to daje mi siłę. Każdy kolejny dzień to dowód na to że mam rację, że się nie mylę. Ale z drugiej strony to mnie niszczy, odbiera mi chcieć życia. Dziś wieczorami a raczej o 23 przyszło do nas zaprzyjaźniona para pograć w Xboxa. Jest fajnie śmiejemy się gramy pijemy piwo. Wszystko na jakiś czas dla mnie odchodzi na drugi plan. Ale pod koniec ż ostatnia fajka jak widziałam jak oni zaczęli się miziac i przytulać już nie potrafiłam się uśmiechnąć. Wszystko wróciło. Pomyślałam sobie że tak właśnie wygląda miłość. I nie ma tu znaczenia że są że sobą 7 lat a my 10. 3 lata temu u nas było tak samo źle jak teraz. Jest mi strasznie przykro i to bardzo boli jak patrzę na innych szczęśliwych albo kochających się ludzi a mi to nie bylo pisane. Mam ochotę krzyczeć i płakać że zniszczył mi życie że przez niego jestem wrakiem który osiadł na skale i nie potrafi się ruszyć. Moje tylko tonac. Utopić się w tym morzu ciszy i bezbafziejnosci. W tej chwili mam ochotę skończyć że sobą a minutę wcześniej rozjebac te pieprzone łóżko. Teraz nienawidzę wszystkich za to że są szczęśliwi. Tacy szczęśliwi gdy ja umieram. Nikt tego nie widzi. Nienawidzę swojego życia. I nienawidzę tego że czy z nim czy bez niego i tak jest hujowo. Teraz nie mam już sił na nic. Niechce egzystować. Ale wiedziałam że przyjdzie załamanie, że przyjdzie kryzys i nadejdzie ta chwila że już nie dam rady udawać że wszystko jest ok. Nie jest kurwa nie jest i gdyby on mnie znał to by wiedział że teraz umieram. Umieram na jego oczach gdy on śpi na swoim nowym pieprzonym łóżku. On pozwolił mi odejść, pozwolił mi się odsunąć. Czy mnie blaga by coś zmienić? Nie. Czy próbuje coś zmienić? Nie. Więc dlaczego ja miałabym to robić. Wolę umrzeć po cichu niż błagać kolejny raz by mnie kochał. Czy można kogoś zmusić do miłości? Otóż nie. I tu tkwi sedno całej beznadziejnosci. Nie jestem w stanie, nie mogę i w sumie już nie potrafię bo próbowałam nic zrobić by mnie kochał. Bym była jego centrum wszechświata. To mógłby zrobić tylko on. Ale on ma to gdzieś. Więc ja chyba też powinnam. Nic w tej chwili dla mnie nie ma już znaczenia chcialabym zasnac i sie rano nie obudzić.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Powrot w cisze.

29 lis

 

Znowu jest tak jak kiedyś. Odizolowanie. On pewnie myśli że na własne życzenie.

Ale czy mogłam inaczej.? Większy ból sprawiało mi trwanie w czymś co mnie zabija.

Pragnelam mu udowodnić że miłość ż jego strony nie istnieje. Sama do konca w to nie wierząc. Żadnych czynów dowodzących jego uczuć nie widziałam i on też takowych przedstawić nie potrafił. Dlatego jesteśmy znów tam gdzie byliśmy. Osobno każde w innych pomieszczeniach. Za dnia mijamy się bez słowa jakbyśmy byli sobie obcy. Czasem coś tam powie zapyta. Ja na ogół nic nie mówię i nie odpowiadam. Bo po co ? Czy to ma jakiś sens. Czasem coś tam powiem. Ale raczej to tylko zwykle coś rzucone od niechcenia. Tyle lat się starałam by to trzymało się kupy. By było. By w ogóle istniało. Teraz wiem że to była zwykła głupia naiwność. Widziałam to co chciałam a nie to co w istocie było. Teraz rozumiem dużo. Przez te nieudolne próby ratowania czegoś co umarło już dawno nauczyłam się i zrozumiałam że od jakiegoś czasu powtarzamy w kółko ten sam schemat. On mówi że to moja wina że gdybym powiedziała zgoda była by zgoda. Ale to nie tak. Wtedy ja umieram chce czegoś co nienadchodzi i czekam i czekam i znowu bum znowu on nie wie o co chodzi. O nic bo znowu nie zrobił NIC.

Ta miłość zniknęła. Nie ma jej. Jesteśmy sobie obcy. Po prostu nie umiemy. Nie potrafimy albo Nie chcemy tego zmienić. Tkwimy w tym osobno. Każde Z nas myśli że zdarzy się cud który na pewno nie nadejdzie. Tylko my możemy to zmienić.

Ja już nie mam sił

Jestem wykończona tym wiecznym czekanie na dowody jego miłości

Tym czekaniem na zmianę. Na reperowanie dziur. Na to że złagodzi moje rany które sam wyrządził. Niechce być niewolnica która godzi się na to co jej dają. Ja chce żyć. Brać pełnymi garściami od życia. Do cholery to moje życie i będę o nim decydować jak chce je przeżyć. Wiem jestem matka powinnam się poświęcic i to robie. Jestem nie odeszlam. Tylko to mnie jeszcze tu trzyma. Tylko na jak długo?

Jestem dobrym człowiekiem. Jestem ładna. Mądra. oczytana. I po co mi to. Pragnelam tylko szczęścia i miłości i czy to tak wiele. Może sama do tego dopuscilam. Moze sama pozwolilam tak sie traktowac. Ale mam juz dosc. Dosc udawania ze taka sytuacja mi pasuje.

Ludzie jestem pewna czego chce i do czego dąże. Chce być szczęśliwa. Czy mi się to nie należy po tylu przeplakanych nocach.

P.s. tym razem i ż ta klutnia  nie uronilam ani jednej łzy. Coś się zmieniło. Coś się stalo. Coś się dzieje. Brak łez o czymś świadczy. O mojej sile.  Zdeterminowaniu? A może dlatego że wiedziałam że tak będzie. Co dalej? Nie wiem. Wiem że na tego człowieka patrzę już inaczej o ile w ogóle patrzę w jego kierunku.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

popatrz na siebie moimi oczami.

11 lip

Chciałabym byś mógł zobaczyc siebie moimi oczami.

byś mógł poczuć to co czułam kiedyś i co czyje dziś.

Zobaczył byś jak patrzałam a raczej jak wpatrzona kiedyś byłam w ciebie.

wtedy myślałam że dostałam za wiele. Ze to ze tak mocno się kochamy jest niewiarygodne,  niesprawiedliwe,

nigdy tego wcześniej nie czułam,  nie myślałam że można kogoś tak mocno kochać,  nie myślałam że ktoś może tam mocno kochać mnie.

Byłeś dla mnie całym światem, nic i nikt się inny nie liczyl.

Byłeś wyjątkowy, miałeś charakter, w twoje oczy mogłam patrzeć godzinami, słuchać w nieskończoność, i wciąż miałam ochotę cie dotykać.

a twój talent wył i jest wspaniały,  z dnia na dżin widzę jak się rozwija i wciąż nie mogę wyjść z podziwu. To było piękne i wyjątkowe ze ktoś taki pokochał akurat mnie. To jak mnie dotykałeś,  jak patrzales na mnie, całowałeś,  twoje przytulania, słowa, twój uśmiech, było tak niesamowite ze ciągle tego wszystkiego było mi ciągle mało, chciałam więcej i więcej,  przy nikim innym nie czułam się tak wyjątkowa jak czułam się przy tobie. Czułam się bezpieczna, zrobiłby wszystko by mnie ochronić. Nie pozwoliłem mnie skrzywdzić nikomu. To była miłość w czystej postaci i powinna trwać wiecznie. Właśnie to byś zobaczył gdybyś tylko mógł, , poczuł byś ze moja miłość była tak samo silna mocna i prawdziwa jak twoja.

A dziś?  Czy chciałbyś dziś zobaczy  siebie moimi oczami ?

Czy chciałbyś poczuć ten strach który czuje gdy ty się wkurzasz.

czy chciałbyś zobaczyć ile we mnie jest pogardy dlaciebie po tym co mi zrobiłeś i powiedziałeś.

Gdzie to wszystko się podzialo? Gdze to wszystko zniknęło?

Dziś gdy na ciebie patrze zastanawiam się gdzie ten mężczyzna z przed 9 lat? Co się znim stało?

Gdzie podziała się ta miłość, czułość,  ten dotyk, wzrok

gdzie ten uśmiech który kochałam i którego już nie widuję.

spójrz zobacz jak cie nienawidzę za to co zrobiłeś, do czego doprowadziles.

jak wielką miłość zmieniłeś w nienawiść.

Czy tego chciałeś?  Do tego dążyłes?  Byłeś przecież dla mnie wszystkim, byłam gotowa zrobić dlaciebie wszystko, liczyłem się tylko ty.

kurwa  kochałam cie tak mocno jak nikt nikogo na świecie, gdybym tylko mogła kochała cie jeszcze mocniej.

twe piękne oczy,twój uśmiech pocałunki przytulania, nie tak sztuczne jak dziś, gdzie to się podzialo?

Dziś patrzenie na ciebie sprawia mi ból.

Dziś słuchanie ciebie sprawia mi ból.

Gdy siedzę obok ciebie w samochodzie boli jak cholera, bo jesteś za blisko a jednocześnie za daleko.

mam blokadę nie potrafię się zbliżyć

dziś przez przypadek w kuchni cie dotknęła i się wzdrygnelam.

czy naprawdę tego chciałeś?  By tak to wyglądało?

Nie wiem co się stało,  jak do tego doszło.

Teraz nie mogę patrzeć w twoim kierunku, bo nie potrafię zrozumiec tego kim się stałeś w moich oczach.

ja tego nie chciałam, nie tego pragnelam,

chciałam miłości,  chciałaby by zawsze było tak jak kiedyś.

nie chciałam żyć jak inni.

myślałam że jesteśmy wyjątkowi, inni, niestety to tylko ja chciałam pięknej i wiecznej miłości

ty odpuścił przy pierwszej lepszej okazji. I czy po czymś takim zasługujesz bym na ciebie patrzała inaczej niż teraz?

Czy po tym przez co przeszłam,  po tym wszystkim co mi zrobiłeś zasłużyłes  bym dalej ciebie kochała?

Nawet nie zrobiłeś nic by to zmienić,  nieudolne próby i puste obietnice nie wystarcza.

gdyby w tobie była ta sama miłość co kiedyś nie mówił byś ze się zmienisz, po prostu byś to zrobił.

Spójrz na siebie moimi oczami i niż nie zmieniaj, po prostu zrozum. Tyle mi wystarczy.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

moge byc nikim ale ty nic przez to nie uzyskasz.

09 lip

Otworzyłam dzisiaj oczy i już wiedziałam,

wiedziałam ze to ten dzień

ze dziś znów bedzie tak jak zawsze, ze znów odwiedza mnie łzy.

lezałam tak godzine myslac, czekajac moze przejdzie.

nie przeszło.

to dzis jest ten dzien, dzien w którym w cale nie czuje sie silna

dzien w którym uwalniem swoje cierpienie pod postacia łez.

moge płakac godzinami, zaczynam gdy zamykaja sie za nim drzwi.

juz w nocy czyłam narastajacy i nie do wytrzymania ból.

ból mocniejszy niz jakiekolwiek ból fizyczny.

gdy wczoraj jak zawsze kazde z nas idzie na góre i rozchodzi sie po pokojach

zrozumiałam…

w koncu do mnie dotarło…

nigdy nic sie nie zmieni…

nie bede juz nigdy kims wyjatkowym w jego oczach…

dzis uwalniam wszystkie łzy które zgromadziłam do tej pory.

musze to wyrzucic znów zdac sobie z tego sprawe ze nie jest wart zadnej z tych łez,

Boże jak to boli. paralizuje moje ciało które w tej chwili jest tylko zdolne do płąkania . wciaz nie moge uwieżyc ze z tak płomiennej miłosci pozostało to. gdy oboje z nienawiscia do drugiej osoby londujemy w swoiej bezpiecznej małej przestrzeni. kazde w swoim pokoju. nie moge sie odwracac nie moge patrzec w stecz wspominac co było. musze patrzec na to co sie dzieje teraz.

a teraz mijamy sie beznamietnie.

uwazany na swoje spojrzenia,

pilnujemy sie by nie przekraczac granicy

utrzymujemy dostans i odległosc.

pilnujemy wypowiadane do siebie słowa.

paląc wspólnego papierosa gdy go mi przekazuje i gdy dotykam jego dłoni a on mojej czuje ze tak byc nie powinno

czuje ze to przekroczenie granic, wiem ze tego musze sie wystrzegac, ze przez taki kontakt to ja bede cierpiec.

czasami wyobraznia zle działa na to wszystko… ona krzywdzi najbardziej

widze w głowie ze mnie łapie całuje dotyka, kocha tak jak kochał kiedys,

gdy kazdym gestem i całym soba szukał kontaktu ze mna, gdy przychodził o 5 rano by odprowadzic do pracy bo nie potrafił wytrzymac bezemnie. i wtedy boli wszystko bardziej, bo nie powinnam sie cofac ani zagladac w przeszłosc, ani fantazjowac, to nie wróci, tego juz nigdy nie bedzie, wiem to bo gdyby kochał mnie tak jak tego potrzebuje nie potrafiłby wytrzymac nocy bezemnie.

wyraz jego twarzy tej nienawidzacej i pełnej pogardy ten wyraz mam zakodowany, zamke oczy i widze tę twarz która mnie znienawidziła widze ją tak doskonale jagby wyryła sie w moim mózgu, mojej pamieci, i wiem ze choc mnie skrzywdził on tez ma wiele powodów by mnie nienawidzic. ze tez ma wiele powodów by nic nie robic, tak jak ja nic nie robie. czasem patrze na nigo gdy spi w salonie i sie zastanawiam jak do tego doszło…

Ale ja znam na to odpowiedz tylko nie potrafię jej jeszcze zaakceptowac. bo jeszcze czasem sie łudzę, choc wiem ze nie potrzebnie, wiem ze to wszystko zmierza do nikad. ze rozwiazanie jest tylko jedno. rozstanie. wiem ze tak nie da sie życ. wiem ze to bez sensu. wiem ze obydwoje sie tylko meczymy. wiem ze plaster najmniej boli jak sie go szybko zerwie.

chciałabym umrzeć, chciałabym miec już spokuj, chciałabym przestac myslec o tym wszystkim, niechce decydować bo cokolwiek zadecyduje bedzie bolec.

życie bez niego czy życie z nim?

zadna z opcji nie jest satysfakcjonująca.

chcem umrzeć zawiodłam wszystkich

zawiodłam siebie. moje zycie to totalna porazka. nic nie osiagnełam.

okropna córka zła matka

to jest to czego nigdy nie wybacze sobie i nigdy nie wybacze jemu.

wiele razy powtazał ze wcale sie nie zajmuje dziecmi

ze to maja wina ze córka nie mówi. moze ma racja juz sama zaczełam w to wierzyc ze to moja wina. zawiodłam na całej lini. zawiodłam wszystkich. nie mam ochoty żyć, nic nie ma sensu.

Nienawidze go, a jeszcze bardziej nienawidze siebie że jestem taka jaka jestem teraz przez niego. ze dałam sie zmienić, ze znosiłam to wszystko przez tyle lat, nie otrzymawszy nic w zamian. Nienawidze go tak mocno ze az łzy przestały ciec. gdy czuje nienawisc ból znika. ale jesli on ma racie i wszystko to moja wina i jesli jestem zła matką to nie mam juz powodów by życ.

Zabrałęś mi wszystko swoimi czynami, słowami, jesli chciałes bym czuła sie nikim to osiagnołes swój cel.

czuje sie nikim wiec nie dziw sie ze teraz ty dla mnie mozesz nie istniec i sam sie stałes nikim w moich oczach.

ale sie dzis rozpisałam, za duzo tego siedzi we mnie, a jedyna osoba która mnie wyslucha to ja sama piszac ten blog.

wiec okaleczona trzymaj się. napewno wróce tu szybcej iz mysle.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

cel, marzenia i pragnienia.

07 lip

Ludzie żyją marzeniami,

ciągle ktoś,  coś czegoś pragnie,

do czegoś dąży.

Nie ma ludzi któż nie zmierzają do nikąd…

niektórzy się cofaja, zwracają, próbują zmienić kierunek rzeki

ale nawet oni maja jakiś cel.

a ja znowu sama w swoim pokoju zastanawiam się co mam robić.

tak naprawdę nie chce mi się myśleć

zastanawiać się ani obrać żadnego kierunku.

w tej chwili moim celem jest brak jakichkolwiek pragnień

wiem ze to musi się zmienić,  wiem ze tak nie można żyć, wegetowac

ze potrzebuje czegoś…

tylko pytanie czego,  nie mogę obrac kierunku nie wiedząc czego tak naprawdę chcę.

Nie chce się cofać, zawracać, ani oglądać się do tyłu

tam nic już nie ma.

świat się zmienia, ludzie się zmieniają,  ja się zmieniłam i moje myślenie tez obrało inny kierunek.

narazie  wegetuje  żyje aby żyć, wiem ze tak nie można ze coś trzeba zmienić

ale co ? ale jak?  potrzebuje defibrylatora żeby mnie walnął prądem i przywrócił do życia.

ale jeszcze chyba nie teraz.

nie wiem co zesoba zrobić . Jest mi dobrze a za razem czuje ze jednak coś ze mną jest nie tak

ze to nie jest normalne że taka sytuacja mi odpowiada

ale naprawdę ona mi pasuje. Czasem są jakieś spięcia ale na ogół jest spokój.

nie muszę się wysilać, starać, udawać. Jest mi wszystko obojętne  jeśli nie mam ochoty rozmawiać milcze,

jeśli mam ochotę coś mówić, mówię.

a tak zawsze ja wszystko nakrecalam,czuje ze to ja byłam spoiwem które trzymało to małżeństwo w kupie.

lecz gdy przestałam te guwno trzymać, okazało się ze oddawna jedziemy tylko na smierdzacych oparach.

tak więc separacja powróciła, w sumie ja się odsunelam on się na nią godzi.

jest dobrze.

nie płacze

a to dla mnie duży sukces

to znaczy ze zmierzam wdobrym kierunku bo mniej boli

myślałam że stoję w miejscu ze jednak nie mam pragnień a jednak coś odkryłam mam cel.

chce żyć bez łez, chce więcej się uśmiechać, chce patrzeć w lustro i nie widzieć tych smutnych oczu.

ah….. jak to pięknie jest marzyć

czym byłby człowiek bez pragnień, nawet tak błahych jak odrobina szczęścia.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Cisza.

02 cze

znów się chowam…

znów się izoluje….

wszystko dla tego ze On nic nie rozumie.

Już nie mam siły,

opadły mi ręce.

On nic mi nie daje,

ja chce czegoś więcej.

Wszystko zburzone, na gruzach stoję.

chce wolności, miłości, chce zrozumienia,

pragne by ktoś mnie przytulił z całej siły i powiedział ze mnie rozumie.

że wie jak sie czuje.

Nie ma nikogo jestem zdana na siebie.

tylko Cisza mnie wysłucha i tylko ona potrafi odpowiedzieć na moje pytanie.

ona nie ocenia, i rad głupich nie daje.

Jest mi wierna,choć czasem znika gdy płacze,

zawsze wraca by otrzeć łzy.

Jest zawsze w tym samym miejscu, na górze w pokoju pod kołdrą.

jest tam zawsze gdy jej potrzebuje,

moja jedyna przyjaciółka, która mnie nie zdradzi, nie skrzywdzi i zawsze rozumie.

Ja nie uciekam, ja sie nie izoluje.

Ja odwiedzam swoją przyjaciółkę i jak zawsze razem sobie w najlepsze milczymy….

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Tęsknota…

21 lut

Tęsknota…

Każdy za czymś tęskni….

za miejscami które kojarzą nam sie z niezapomnianymi wydarzeniami

za ludźmi przy których czujemy sie dobrze.

Każdy tęskni za tym co sprawiało że czuliśmy się szczęśliwi.

mogły być to śpiewające ptaki z rana,

albo zaśnieżone włosy od mrozu.

 

Emigracja to ciężki kawałek chleba.

wszystko tutaj jest łatwiejsze, lepsze, nowsze

ale tęsknimy  za naszym starym i biednym życiem bo miał swój urok.

żeby coś mieć trzeba poświecić.

przychodzą takie dni jak ten

że chce sie wszystko zostawić i wrócić do tego co nam jest znane.

wszystkie ścieszki, skróty, i wszystkie drzewa w lesie.

W takie dni jak ten nie potrafie siebie odnaleść

nie wiem co robić i czego od życia chce.

w Polsce nienawidziłam tych ludzi którzy wpieprzali nosa w nieswoje sprawy.

Tu czeka lepsza przyszłość naszym dzieciom. a ja musze mysleć o ich wogodzie a nie o swojej,

przenoszenie z miejsca na miejsce jest trudne dla dzieci,

a i do konca życia wiem że bym tez teskniła za Irlandią.

takie moje błędne koło.

tęsknota… to jest popieprzone uczucie którego w ogóle nie chce.

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Co to jest miłość? i po co komu Walentynki !

11 lut

miłość?

co to właściwie jest miłość?

czym się objawia?

jak ja rozpoznać?

dla mnie do niedawna to zjawisko było niezrozumiałe.

a dokładniej zjawisko bycia kochaną.

u kazdego miłość objawia się inaczej.

a ja teraz gdy oczy sa mniej wilgotne od łez dostrzegam więcej.

dla mnie miłośc jest gdy On całuje mnie w czoło,

gdy pyta czy zrobić herbatę

gdy dzwoni z pracy i pyta co słychać

gdy kupuje mi zdrapkę

gdy czuje ze o mnie myśli.

zbliżają się walentynki

czy ofiarowanie czegos komus tego dnia to jest miłość?

w pewnym sensie tak, lecz nie do końca.

bo gdy ofiarowujemy kochanej osobie mały prezent to znak że o niej myslimy.

lecz obdarowywać mozemy kazdego wybranego dnia w roku.

Nie czekam na walentynki by dostac dowodu miłości

Jego miłość teraz czuje codziennie

gdy codziennie obdarowuje mnie swoim uśmiechem.

swoja męska czułością

2 tydodnie temu dostałam od niego tak bez powodu pierścionek

srebrny z diamencikami

robiłam sobie zamówienie i gdy poszłam z córką do zamochodu on zamówił mi drugi

o czym dowiedziałam sie dopiero gdy je odebrał i mi przywiózł.

to były moje walentynki.

poczułam się szczesliwa bo pomyslał o mnie i chciał mnie zaskoczyc.

chciał zobaczyć mój usmiech na mej twarzy.

czy to nie jest miłość?

gdy robimy różne rzeczy by uszczęsliwić osobe którą się kocha?

kocham go i wiem że się stara.

więc Walentynki w tym roku moga dla mnie nie istnieć.

Walentynki mam każdego dnia bo on jest przy mnie i się stara:)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

łzawe szczescie

28 sty

Gdy po latach cierpien, przestałam walczyć,

gdy przestałam wierzyć, gdy już nie miałam sił,

gdy się wycofałam…

gdy schowałam sie… w łóżku ze swoja deprechą

on mnie zobaczył

zrozumiał

zaczął mówić,

prosić,

obiecywać.

tak jak zawsze, standardowy schemat.

czy mu uwierzyłam ?

nie

czy chciałabym mu wierzyc?

tak

w głowie gardziłam soba za dana mu kolejna szanse.

co się stało nie wiem,  ale jestem szczesliwa

jestem naprawde szczesliwa

albo sobie to szczescie wmawiam

bo już choc tyle czasu jest dobrze

jest kochany jak nigdy i kłutni nie ma (nie liczac sprzeczek)

ale on natychmiast do mnie biegnie i naprawia

czy naprawde jestem szczesliwa?

czy po tylu latach smutku moge być jeszcze naprawde szczesliwa?

czy jeszcze przyjdzie taki moment że wulkan wybuchnie i znowu przeszłość wyleje jak lawa goraca wszystko na wierzch i nas poparzy ? czy wszystko pójdzie w niepamiec?

gdy nie ma go przymnie wciaż dopadaja mnie różne mysli, wątpliwości

czy naprawdę nasze małżenstwo moze wygladac tak jak teraz?

nie mogło byc tak od razu?

boje sie ze to szczescie sie skonczy

boje sie że kolejnego ciosu nie przezyje

boje sie stracic tego co daje mi teraz

boje sie byc taka szczesliwa

i mimo szczescia łzy dalej sa w moim zyciu

po cichu gdy go nie ma płacze,

ukrywam sie przed nim, wstydze się swych łez

nawet nie znam czasem powodu.

nie chce by myslał że jest zle.

bo jest wszystko dobrze

to tylko obawy… które dopadaja mnie gdy go nie ma.

i  wtedy

on wraca

z zakupów

z pracy

uśmiecha sie, całuje i  patrzy na mnie

a ja w jego oczach w koncu odnajduje to na co tak długo czekałam.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

kilometry pustki, a na samym srodku ja.

31 sie

Nicość

Niekończące się kilometry pustki

a na samym środku ja.

rozmyta,

rozmazana,

chcąca się zespolić z tą nicością.

dziś gdy się obudziłam

wszystkie uczucia byly na podłodze.

Strach schował się w kącie

Dumna duma siedziała wysoko na szafie

miłość obejmowała się z namiętnością

odwaga jeździła na kocie

ciekawość wyglądała przez okno

szczęście pocieszalo smutek

a ja uciekam od nich szybciutko

i zamknelam je na klucz w pokoju

to był dobry dzień, składający się z niczego

tylko ja i niekończące się kilometry pustki

podoba mi się ten stan,

mogłabym się w nim zakochać,

o ile podniosła bym milosc z podłogi,

która właśnie była kopana przez gniew.

Nie!

niech się dalej walają

Nie chcę ich.

może jutro sięgnę po odwagę

teraz idę  spać

tylko ja i wypełniająca mnie pustka.

 

P.s

Dziekuje wam Blogowi przyjaciele jest trochę lepiej, czuje wasze dłonie na plecach które nie pozwalają mi upaść. Dziękuję.

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii